Czas wolny i „niewolny”?

Kategoria: Lifestyle • 7 maja 2011

czas wolny i niewolny

Całe życie nieustannie gdzieś dążymy, odhaczmy poszczególne elementy naszej listy „to-do”, pracujemy, uczymy i bawimy się. Całe życie jednak opiera się na czasie, a dokładnie godzinach, minutach, i sekundach które możemy poświecić na wybrane przez nas czynności. Często poświęcamy ponad ćwierć naszej jedynej doby na pracę, aby zagwarantować sobie godne i bezstresowe życie. Notorycznie natomiast popadamy w coś co można było by nazwać brakiem czasu wolnego. Jednak czym tak naprawdę jest czas wolny? Czy czasem wolnym nie może być praca i obowiązki? Czy można łączyć czas wolny z czasem niewolnym? I czy w ogóle istnieje coś takiego jak czas niewolny skoro pozornie jesteśmy przecież wolnymi ludźmi?

Czym jest tytułowy „czas niewolny”?

Chociaż z pozoru jesteśmy ludźmi wolnymi, to przecież większość z nas nie może robić tego co mu się podoba lub na co ma ochotę. Jesteśmy ograniczani przez prawo, znajomych, pracę czy nawet samych siebie. Czasem „niewolnym” możemy więc nazwać okres podczas którego nie możemy robić tego co nam się podoba, ponieważ jesteśmy ograniczeni obowiązkami które musimy wykonać. Dla przykładu można tutaj przytoczyć Kowalskiego na etacie który od 8:00 do 15:00 pracuje w korporacji. Dla niego własnie te 7 godzin między 8 a 17 są czasem niewolnym. Drugim przykładem może być uczeń który od 8 do 14 musi przebywać w szkole, dodatkowo po niej powinien odrobić zadaną pracę domową oraz niekiedy nauczyć się do testu. Dla przeciętnego człowieka więc czas niewolny, to taki w którym nie może robić tego co chce, jest wtedy pozbawiony jako tako wolności. W tej chwili narzuca się myśl -To w takim razie mam nie pracować oraz być człowiekiem bez obowiązków aby poczuć się wolnym? Odpowiedź brzmi nie, nie musisz być bezrobotnym, nie musisz olewać obowiązków, wystarczy, że zaczniesz robić to co kochasz.

Co tak naprawdę lubisz robić?

Chodź pytanie to wydaje się błahe, w natłoku setek informacji oraz pod presją otoczenia często zdarza nam się udawać, że daną czynność lubimy. Po to aby „ludzie nie gadali” czy np. aby spełnić marzenia rodziców. Przykładem może tutaj być tutaj nasz znany i wspominany w poprzednich wpisach Kowalski, który w swoim czasie wolnym jaki ma w niedzielę rano, udaje się razem ze swoją rodziną do kościoła. Owy Kowalski niezbyt wierzy w jakieś brednie o bogu, podczas samego pobytu nie słucha nawet tego co prawi kapłan. Wracając już po całym obrządku w kościele jest zadowolony, że wypełnił swoją powinność. BARDZO się cieszy jak to ludzie gadają jaki z niego przykłady mąż i dobry katolik. Bo przecież osoba która chodzi co niedziele do kościoła nie może być zła, czyż nie? Drugim przykładem mogą być mistrzostwa świata w piłce nożnej, nasz standardowy Kowalski nie rozumie i nie lubi piłki nożnej, jednak jak on by wyglądał w oczach kolegów z pracy gdyby nie oglądał mistrzostw świata. Więc co robi nasz Osobnik? Udaje się z Kolegami do baru z telewizorem aby obejrzeć transmisje na żywo. Wmawiając sobie „-eee… tam…. wypiję kilka piw, i nie będzie tak źle„. Dwa powyższe przykłady dają jako taki obraz w jakim to zakłamaniu można żyć w współczesnym świecie. Jednak co ma się to do wolnego i niewolnego czasu? Ano dużo, aby wykorzystać swój wolny czas, musimy najpierw uświadomić sobie co tak naprawdę lubimy w życiu robić, i tym samym przestać marnować czas na czynności które tak naprawdę nie sprawiają nam przyjemności.

praca z przyjemnością

Uwaga, przed państwem nowy produkt!

…czyli miks czasu wolnego z czasem niewolnym.

Wiemy już, że czas niewolny to taki podczas którego robimy to co niezbyt lubimy jednak musimy, wiemy też że czas wolny to taki podczas którego robimy to co lubimy, a nie to co jest tylko pozornie fajne. Przechodząc teraz do meritum tego wpisu przedstawię Ci, czytelniku jak zrobić aby całe nasze życie (no może prawie całe) było jednym wielkim czasem wolnym. Po pierwsze nie ma sensu marnować całego życie na wykonywanie zawodu który nie daje nam uczucia spełniania oraz poczucia wolności. Zapytasz więc, jak sprawić aby nasz praca była naszą przyjemności. Jest to bardzo łatwe, wystarczy uświadomić sobie jak już wcześniej pisałem to co tak naprawdę lubisz w życiu robić, a następnie z owej listy wykreślić te pozycje na których nie da sie zarobić, przykładem może być tutaj chodź by spanie, na którym niestety ale muszę Cie zmartwić nie da się zarobić ;-). Na czym się więc da zarobić? Lubisz podróżować zarabiaj na nagrywaniu filmów ze swoich wypraw, lubisz pisać? Pisz książki, ebooki, załóż blogi i zarabiaj na reklamach. Kochasz śpiewać? Zacznij nagrywać kawałki na youtube, na pewno ktoś Cie zauważy! Lubisz grać w gry komputerowe? Chodź jest dużo serwisów na temat gier, zawsze możesz otworzyć nowy bardziej innowacyjny. Pracując w taki sposób twój czas wolny i czas niewolny przestaną istnieć.

Utrzymam się z piosenek na youtube?

Ehh… przestań zadawać głupie pytania, oczywiście, że nie. Nikt nie każe Ci rzucać swojej nudnej roboty od razu. Na to aby twój mały biznes oparty na pasjach zaczął przynosić zyski potrzeba trochę czasu. Więc puki nie jesteś pewien że uda Ci się wyżyć z owego biznesu, pracuj dalej na jakimkolwiek, etacie, jakoś przecież trzeba zarobić pieniądze na swój biznes czyż nie?

A jak u mnie?

Ja sam osobiście dopiero co skończyłem technikum o profilu informatycznym, mógłbym teraz wybrać się na studia. Czemu tego nie robię? Moim zdaniem, udanie się na studia jest marnotrawstwem 5 lat życia, podczas których wydaje mi się, iż rozwinę swój biznes na takim poziom, że zacznę dożyć ku niezależności finansowej i obawy o braku funduszy. Wspominałem też w jednym ze wcześniejszych wpisów, że nie mam zamiaru przebywać całe życie w Polsce. I tak trzymam się tej myśli nadal. Mój plan jest taki, że aktualnie zaczynam budować swój fundusz awaryjny, z którego mam zamiar utrzymać się 3-6 miesięcy w kraju o niższym standardzie niż Polska. Takimi krajami jest np. Meksyk, Gwatemala, Panama, czy Ekwador. Owa wyprawa będzie moją jako taką pierwszą w życiu relokacją.

Jaki jest twój plan na udane życie? Jakie jest Twoje zdanie na temat czasu wolnego i niewolnego? Czy udało Ci już się połączyć czas wolny z niewolnym? Koniecznie napisz komentarz!

Podoba Ci się blog? Polub mój fan page i bądź na bieżąco z wszystkimi wpisami i aktualnościami:

  • No właśnie, dobre pytanie – czym jest czas wolny? Pracuję w 100% zdalnie. Nikt mi więc nie narzuca nic i mogę w zasadzie stwierdzić, że „dziś leżę do góry brzuchem i nic nie robię”.

    Mam jednak zobowiązania wobec innych, które trzeba wypełnić. Nie na jutro, ale na za parę dni. Praca, którą wykonuje jest dla mnie wciągająca i zwyczajnie ją lubię – zanim zacząłem na tym zarabiać, robiłem to dla przyjemności – brzmi idealnie? – niekoniecznie. Kiedy zaczynasz coś fajnego robić komercyjnie, to przestajesz automatycznie liczyć ten czas jako czas wolny. Jest to motywacyjna pułapka – zaczyna się wydawać, że się ciężko pracuje, a co za tym idzie – męczy 🙂

    Nie mam w zanadrzu spójnej odpowiedzi na ten problem niestety 🙂

  • seb2k6

    Po slowie „darzymy” przestalem czytac.

  • Często po prostu jest tak, że lubimy coś robić puki nie stanie się to obowiązkiem. I zamiast chcieć to robić, będziemy musieli to robić. To znacząca różnica. Oczywiście dużo zależy od podejścia, ale myślę że tu jest ta psychologiczna bariera.

    Mamy ochotę coś zrobić bo wiemy, że nikt nam nic nie każe, że możemy przerwać w każdej chwili, zrobić sobie przerwę lub po prostu dłużej pomyśleć nad danym rozwiązaniem. Niestety gdy chce przeradza się w muszę, no bo może i chcę, ale przerzucenie się z hobby na pracę wprowadza modyfikacje w nasz grafik: terminy których musimy dotrzymać, użeranie się niekiedy z nadpobudliwymi klientami. Oo no to wtedy już coś nas uwiera już nie jest tak fajnie, bo jestem ograniczany i coś muszę mimo że lubię to robić, ciąży jakaś presja.

  • Studia mogą się w życiu przydać, jeśli wykształcenie jest Ci potrzebne do robienia tego, co lubisz. Przykładowo, by zarabiać jako architekt, musiałbyś mieć odpowiednie wykształcenie. Ale jeśli wiedzę ze studiów możesz zebrać w inny sposób (np. na własną rękę) i mieć na nią „papier” inny, niż dyplom, to rzeczywiście rezygnacja z nich wydaje się być całkiem niezłym pomysłem.

    A jeśli nawet byś się na studia zdecydował, to i tak nie ma co poświęcać czasu wyłącznie nauce i imprezowaniu, tylko też trzeba powoli budować swój biznes. 🙂

    • Szczerze mówiąc to na studia kiedyś się wybiorę, tak sam dla siebie.

  • To dosyć skomplikowana sprawa, bo tak jak piszą Michał i Cinex, nawet to co lubisz w pewnym momencie może się zamienić w katorgę. Kiedyś dniami i nocami kleiłem grafikę w photoshopie, później zacząłem na tym zarabiać, później zacząłem dużo zarabiać i….w końcu obrzydło mi zarabianie na tym i robię to tylko dla przyjemności.

    Co do studiów to rzuciłem je żeby budować swój biznes i poznawać inne kraje. Wydawało mi się to wtedy fajne, nie chciałem żyć tak jak inni.

    Dziś jestem bardzo zadowolony ze swojego życia ale jest jedna rzecz, której żałuję – właśnie tych porzuconych studiów. To wspaniały czas, zwłaszcza jeśli możesz pomieszkać w akademiku w innym mieście czy skorzystać z takich programów jak Erasmus i przede wszystkim jeszcze przez 5 lat pożyć w miarę beztrosko. Na biznesy, podróże, odpowiedzialność przyjdzie czas (studiując też można rozwijać swój biznes).

    Życie płynie bardzo szybko i w pewnym momencie na niektóre rzeczy jest za późno. Gdy jesteśmy młodzi wydaje nam się, że jeszcze wszystko zdążymy zrobić, a później się okazuje, że jakoś lat nam przybyło, a czasu wrócić się nie da.

    Czasem chcemy tak bardzo iść swoją własną drogą, że odrzucamy utarte szlaki. Z perspektywy czasu uważam to jednak za błąd. Zawsze najlepszy jest złoty środek.

    PS. Również szykuję się na podobną relokację i także celuję w Amerykę Południową. Może się tam spotkamy, ale jednak mam nadzieję, że dopiero za 5 lat 😉

    • Możliwe iż za kilka lat zmieni mi się moje podejście do studiów.

  • kaha

    tak, tak… nawet fajnie to wszystko ująłeś, ale w praktyce nie jest to takie łatwe. masz cel… fajnie. tylko czy uda ci się go osiągnąć? dosyć wysoko podniosłeś sobie poprzeczkę.

    powodzenia.

    zapominasz o przecinakach ^^’

  • Eternal Wojtas

    Szczerze mówiąc przynajmniej wg. mnie, to warto byłoby gdziekolwiek wyjechać. Co miałeś na myśli, że w tamtych krajach są mniejsze standardy? Bo nie do końca jestem pewien, czy chodzi płacę, czy też niż bezrobocia.

    • Miałem na myśli niższe ceny, niższą płacę, niższy postęp technologiczny.

  • Adrian

    Ciekawe masz plany. Będę trzymał kciuki. Właściwie też skończyłem technikum informatyczne w tym roku, interesuje się podobnym rzeczami co ty, chociaż pewnie w mniejszym stopniu, dlatego jestem ciekawy jak Ci pójdzie i co osiągniesz. Powodzenia.

    • Dzięki wielkie, jeżeli będą już jakieś konkrety na pewno nie omieszkam napisać o tym na blogu. Ogólnie ostatnio zastanawiam się czy aby nie zacząć pisać bardziej osobiste wpisy.

  • Katarzyna

    Studiuję coś, czego nie lubię, nie chcę w tym pracować. Co zrobić, żeby zarobić na czymś przyjemnym? Nie odkryłam w sobie talentów, nie mam pojęcia jak rozkręcić jakiś biznes. Na razie i tak nie mogę rzucić studiów, bo nie jestem niezależna finansowo, a rodzice by się chyba mnie wyrzekli, gdybym olała studia lub zmieniła po 3,5 roku. Wierzę, że życie podsunie mi jakiś pomysł, ale tymczasem przede mną 1,5 roku magisterki, to będzie czas szukania, kombinowania, myślenia.