Feedback po niewolniczej pracy

Kategoria: Osobiste • 6 lutego 2012

Jak zapewne wiecie w październiku zeszłego roku zatrudniłem się jako etatowy programista, w jednej z średnich firm w stolicy. Od połowy lutego ten etap w moim życiu dobiegł końca. Przyszedł wiec taki moment, że po przeszło 3 miesiącach niewolniczej pracy postanowiłem się z wami podzielić spostrzeżeniami na ten rodzaj życia, opisać  doświadczenie jakie zdobyłem oraz swoje za i przeciw etatowi. No więc zaczynajmy.

Etat

W firmie w której zabawiałem panował standardowy 8 godzinny model pracy. Teoretycznie przerwy można było sobie robić kiedy się chcę, a praktycznie wszyscy robili to tak aby szef widział ich jak najmniej. Oczywiście przerwy na obiad tutaj nie liczę. Szczerze powiedziawszy bardzo się zdziwiłem jaki panuje pseudo luz . Od długiego czasu wydawało mi się, że etat to taka praca w kamieniołomie, nudna i bez perspektyw. Jednak to nie prawda, duża cześć osób spełnia się pracując dla kogoś, lubi wykonywać zadania w firmie, a czasem nawet zostaje po godzinach dla dobra projektu. Oczywiście nie biorę tutaj pod uwagę pracoholików, których niestety w firmie nie brakowało. Zdecydowanie można być osobą kreatywną i pracować na etacie.

Doświadczenie

Doświadczenie jakie zdobyłem w pracy na etacie zważywszy na krótki jej okres jest bardzo duże. Po pierwsze i najważniejsze nauczyłem się pracy w grupie, dowiedziałem się jak w praktyce i produktywnie korzystać z takich narzędzi jak Mantis,  SVN czy chodź by prosta i możne wydawać się banalna poczta, a przede wszystkich wiem teraz już, że praca w grupie to podstawa sukcesu – i nie warto robić wszystkiego samemu, nawet jak się potrafi. Po drugie nauczyłem się jak bardzo ważna jest systematyczność czy dotrzymywanie danego słowa. Trzecia jak i ostatnią już wartością jaką nauczył mnie etat to fakt, że taki model pracy nie jest dla mnie, nie odpowiadają mi sztywne reguły oraz tego typu podporządkowanie, lubię robić sobie nie stałe, luźne przerwy (w sensie 4 godziny pracy rano, 4 godziny wieczorem), pracować jednego dnia 16 godzin, a drugiego 4. W biurze nie odpowiadali mi też ludzi, i to nie dlatego, że byli nie fajni – byli całkiem mili, w rozmowach podejmowali ciekawe tematy. Jednak gdy pracuje przeszkadzają mi rozmowy, śmiechy itp. itd.

Podsumowując

Podsumowując opiszę wam plusy i minusy jakie widzę w etacie:

Plusy: 

  1. Codzienny kontakt z ludźmi.
  2. Jako taki spokój finansowy – wiemy jaki mamy budżet na dany miesiąc.
  3. Z góry ustalone godziny pracy.
  4. Nie musisz się martwić o zus czy ubezpieczenie.

Minusy:

  1. Brak dużej możliwości rozwoju.
  2. Ciągłe wykonywanie podobnych zadań.
  3. Zbyt sztywny model pracy.
  4. Zarobek nie proporcjonalny do wykonywanych zadań.

Co dalej?

Zastanawiacie się teraz co będę robił dalej? Czy powrócę do „free-lansowania”? Założę własną firmę? Czy może po prostu wygrałem w jakiejś loterii ;). Na dzień dzisiejszy pracuje jako freelancer, czyli robię to samo co przed etatem – jednak wykorzystując doświadczenia jakie zdobyłem na nim. W przyszłości zamierzam współpracować z jakąś firmą jako pracownik etatowy, jednak to dopiero gdy już wrócę z autostopowo-plecakowej Afrykańskiej wyprawy ;-).

A jakie jest twoje zdanie na temat etatu?

Podoba Ci się blog? Polub mój fan page i bądź na bieżąco z wszystkimi wpisami i aktualnościami: