Kilka luźnych refleksji po premierze SimCity

Dziś tematyka gamingowa, mianowicie chciałbym napisać Wam słów kilka na temat nowej odsłony kultowej gry SimCity – zapraszam serdecznie wszystkich, nie tylko graczy bo nie pisze o byle czym, a hicie tego roku.

Zakup

Grę w dniu premiery nie zakupiłem. Jak każdy Polak mądry po szkodzie i ja z racji, że gra nie ma trybu offline postanowiłem kupić ją dzień później, gdyż jak wiem po wielu premierach gier online, serwery pierwszego dnia padają co chwilę w skutek czego grać się niestety nie da. Swój egzemplarz zakupiłem 8 Marca (zrobiłem sobie prezent na dzień kobiet ;-) ). O dziwo wersja kolekcjonerska w MediaMarkt jest tańsza od wersji standardowej – zapewne niedopatrzenie obsługi sklepowej, lub kogoś odpowiedzialnego za ustalanie cen.

Pierwsze chwile

Sama instalacja nie trwała zbyt długo, jak wiadomo do działania gry wymagane jest oprogramowanie Origin, które moim zdanie działa bardzo dobrze i nie sprawia większych kłopotów. Baaardzo długo natomiast trwała sama aktualizacja gry. Owy proces trwał lekko ponad godzinę. Serwery są tak zapchane, że aktualizację ściągają się z prędkością modemów na korbkę. Po wybraniu serwera kolejny klops… aby wejść do gry i pograć samemu trzeba czekać w kolejce, gdyż w grę grało już za dużo osób. Nie wiem ile EA ma serwerów, ale chyba stanowczo za mało. Skoro taki Blizzard potrafi, w dniu premiery stworzyć taką infrastrukturę serwerową, że nie ma kolejek – a jak wiadomo, taki world of wacraft ma do przesłania więcej danych na sekundę  niż SimCiy które co jakiś czas wysyła tylko nasz save na serwery Origin.

Gdy już udało mi się zalogować, ciągle coś się krzaczyło. A to nie działało wyszukiwanie serwerów prywatnych, a to nie dało się dołączyć do serwera publicznego… itd… itd…

Gramy!

Gdy udało mi się nareszcie zagrać, produkcja wciągnęła mnie bez reszty, gra prezentuje się fonomelanie. Realizm miasta powala na kolana, każda postać z kilku tysięcy które zamieszkują nasz region, posiada własną wolna wolę, rano jeździ do pracy, wieczorem do pubu. Czasami tylko klikam sobie na kogoś i śledzę go jak głupi. Ostatnio spędziłem z 10 minut gapiąc się na pracownika zakładu utylizacji śmieci. Jeździł między domkami, zbierał kosze. Później wrócił do bazy, zabrał auto z parkingu, pojechał po dzieciaka do szkoły i wrócił do domu. Gra stwarza poczucie odpowiedzialności nad tymi małymi ludzikami.

Wracając jednak do głównego aspektu gry, jakim jest budowanie miasta powiem tylko jedno – jest lepiej niż w każdej innej części. Drogi można budować pod każdym kątem, baa… można robić łuki, elipsy (wielkie ronda) itp. Sama animacja stawiania budynków wygląda świetnie i zarazem groteskowo. Interfejs to prawdziwy majstersztyk, siadasz do gry i wiesz już jak grać. Na dole mamy tylko kilka przycisków do obsługi całego miasta! Ekran np. umieszczania budynków medycznych, działa od razu jako ekran informacji nt. zdrowia w naszym mieście. Świetnie Maxis również przedstawił graczom  informacje nt. różnych statystyk naszego miasta. Gdy wybierzemy opcję aby gra pokazała nam informacje na jakiś temat, to całe miasto zamienia się w makietę, bez tekstur, z belkami jak na wykresach matematycznych nad domkami, sklepami itp.  Moim zdaniem wygląda to znakomicie.

SimCity z 2013 roku, moim zdaniem będzie na pewno hitem tego roku. Gra wciąga baardzo mocno, cały czas ma się poczucie „A zbuduje jeszcze tylko to i kończę, a może jeszcze to. No dobra buduje to i koniec”. Dowodem na to, iż gra jest dobra jest na pewno fakt, że pierwszego dnia grałem od godziny 21 do prawie 4 w nocy! Już dawno podczas jednej sesji tyle czasu nie spędziłem przy jednej grze. Serdecznie polecam – Patryk, admin tego bloga!