Wywiad z autorem programu Polimaty

Kategoria: Lifestyle • 15 listopada 2012

Dziś zapraszam Was do wywiadu z autorem programu publikowanego na youtube – Polimaty. Przed Państwem: Show-men, biznesmen, intelektualista: Radosław Kotarski.

Witam Cie, jesteś Twórcą ostatnim czasy jednego z najbardziej profesjonalnych polskich programów na youtube. Skąd wziął się pomysł na Polimaty, czy program od samego początku miał być w takiej formie jakiej jest teraz?

Cytując wróżbitę Macieja: bardzo dziękuję za uznanie 😉 Program powstał przypadkowo, jako promocja Polimatów, które w formie wykładów na żywo prowadziłem już dużo wcześniej. Okazało się jednak, że używając video jestem w stanie dotrzeć do dużo większej ilości osób, dlatego zdecydowałem się kontynuować nagrywanie.

Początkowo program miał mieć formę wykładu, zresztą jak zobaczysz pierwszy odcinek o „Damie z gronostajem” to zwróć uwagę, że jedna scena ma ponad 8 minut i jest zrobiona bez żadnego cięcia. Widać na jej podstawie, że jestem raczej wykładowcą, a nie dziennikarzem 🙂 Później, moja ekipa, która nagrywa dla mnie odcinki zasugerowała mi, że program powinien przyjąć formę bardziej dynamiczną, z większą ilością cięć i lepiej dopasowaną do dzisiejszego widza. Dlatego ja i moje odcinki przechodzimy nieustanną ewolucję.

Wspominałeś o swojej ekipie. Domyślam się, że taki program to praca wielu osób. Kto prócz Ciebie, czyli osoby prowadzącej dokłada swoją cegiełkę przy Tworzeniu programu?

Program od początku powstał jako one-man-show, ale o ile jestem samodzielnie w stanie ogarnąć koncepcję, scenariusz, przygotowanie odcinka, itd. to już będąc w plenerze nie jestem w stanie sam się nagrać. Dlatego moim pierwszym operatorem był mój brat Andrzej, który zasłynął jako David Beckham sikający na mur w odcinku o hymnach. Z nim do dzisiaj nagrywam programy w Krakowie. W Warszawie, za kamerą staje mój kumpel Sebastian, który ma odjechane i rewelacyjne pomysły. Natomiast największą pomocą jest dla mnie moja dziewczyna Natasza, z którą konsultuję wszystkie szalone koncepcje, jak np. wylanie na nią 5 litrów barszczu w odcinku o śmierci 🙂

Odc. 9 Uwaga, bakterie!

Niektóre odcinki jak chociażby „Do hymnu!” są nagrywane podczas eventów publicznych, czy w bardzo wielu sceneriach. Jak wygląda stworzenie scenariusza jednego z odcinków? Czy my widzowie widzimy całość nagrania, czy tylko najciekawsze wybrane w procesie post-produkcji sceny?

Scenariusz jest zbiorem informacji, które chciałbym przekazać w programie, a jego stworzenie zajmuje mi kilka dni. Do niego staram się wybrać ciekawą scenerię, która czasami przychodzi zupełnie spontanicznie. Tak było z pawiem spotkanym w Łazienkach w Warszawie. Początkowo, chciałem fragment odcinka „Uwaga, bakterie!” mówiący o celowym wypiciu bakterii przez naukowców nakręcić gdzie indziej, ale na telefonie sprawdziłem, że faktycznie badacze wymiotowali i czuli się źle, więc przypadkowo napotkany paw posłużył do zobrazowania zwymiotowania.

Czasami wybór scenerii jest bardzo trudny. Przez długi czas nie mogłem wymyślić, jakie tło wybrać w trakcie mówienia o Monako, ponieważ jest mało charakterystycznych rzeczy związanych z tym krajem. Aż w trakcie kręcenia, przejeżdżając obok Stadionu Narodowego w Warszawie wymyśliłem odwrócenie obrazu do góry nogami i przekazanie widzowi, iż znajduję się przed Stadionem Narodowym – tyle, że w Monako 😉

Nie uczę się scenariusza na pamięć, po prostu czytam go przed nagraniem i wtedy wiem, co w danej scenie jest do powiedzenia. Niestety przez to czasami zacinam się i popełniam błędy językowe, ale przynajmniej jest to naturalne. Widzowie zazwyczaj widzą całość nagrania, nagrywam raczej tylko to, co chciałbym, aby znalazło się ostatecznie w odcinku.

Polimaty Extra – Niemieckie blachy

Program ze względu na montaż i wykonanie bardziej wpasowuję się w świat wielkiej telewizji, niż amatorskiego youtube. Czy gdyby była taka propozycja zgodziłbyś się aby Polimaty zagościły na ekranach telewizorów?

Musiałbym być fałszywy twierdząc, że nie zgodziłbym się, ale nie jest to moim głównym celem. Jeśli pojawiłaby się taka szansa, a jakaś telewizja dałaby gwarancję, że rozrywkowo-naukowa konwencja programu nie byłaby naruszona to nie widzę przeszkód. Jednak jestem realistą i wiem, że w dzisiejszej telewizji opanowanej przez „Trudne sprawy” i inne głupawe seriale ciężko jest znaleźć miejsce na program trochę ambitniejszy. Na razie moim celem jest robienie materiałów na najwyższym możliwym poziomie, a jeśli komuś spodoba się to na tyle, że będzie chciał przenieść je do telewizji, na pewno taką propozycję rozważę.

Odchodzą trochę od tematu Polimatów, chciałbym zapytać o coś stricte związane z blogiem, czyli produktywnością. Czy następują takie dni, gdy odkładasz produkcję programu na później? W jaki sposób motywuje się Radosław Kotarski, czy posiada jakieś swoje sprawdzone metody?

Polimaty to tylko część mojej aktywności, oprócz tego prowadzę 2 firmy i pomagam w 2 fundacjach, więc moja produktywność i zarządzanie czasem musi działać co najmniej tak skutecznie, jak stalinowski terror. Każdego dnia, po zakończonej pracy, robię listę rzeczy, którą mam wykonać następnego dnia. Potem, zadania umiejscawiam w odpowiednich godzinach, robię to „na oko”, nie trzymam się kurczowo tych godzin – ważna jest skuteczna realizacja, a nie pora wykonania. Jeśli nie wykonam jakiegoś zadania (z mojej winy) to podlegam wymyślonej przez siebie karze. Za każde niewykonane zadanie, wysyłam 50 zł Ojcu Rydzykowi na działalność Radia Maryja. Taka metoda skutecznie motywuje mnie do działania 🙂

Przekonałem się jednak, że najważniejsze jest zdanie sobie sprawy z tego, że „życie jest teraz”. Odkładanie czegokolwiek w czasie nie ma żadnego sensu, bo możemy nie zauważyć, kiedy nasze cele nagle zniknęły przez to, że opatrzyliśmy je datą „kiedyś”. Uważam, że zasada „wszechświat lubi szybkość” jest nadzwyczaj prawdziwa – od momentu wymyślenia Polimatów potrzebne mi były 2 tygodnie, aby stały się rzeczywistością. Kiedy chciałem zająć się handlem międzynarodowym w ciągu miesiąca, razem z moją wspólniczką, otworzyliśmy biuro w Hongkongu i pozyskaliśmy strategicznego klienta. Wszystkie zasoby, które mamy dookoła siebie pozwalają na realizację naszych celów, wystarczy chcieć i działać.

Odc. 10 Ze śmiercią na ty

Ostatnie pytanie, czemu właściwie Polimaty? Czy kryje się za tą nazwą jakaś ciekawa historia?

Ciekawej historii nie ma 🙂 Chodziło o znalezienie nazwy, która byłaby uniwersalna i oznaczała ten sposób przekazywania wiedzy. Tak jak wszystkie buty sportowe to „adidasy”, okna dachowe to „veluxy” tak chciałem, aby popularno-naukowe, luźne wykłady nazywały się „polimaty”. Samo słowo pochodzi od greckiegoπολυμαθής (polymathēs), oznaczającego „wiedzieć wiele„. Natomiast „polimat” to synonim słowa „człowiek renesansu”. Oczywiście daleko mi do nazwania siebie człowiekiem renesansu, ale odwołanie do tego zwrotu wskazuje, że zajmuję się wieloma dziedzinami wiedzy, a konkretnie moją ulubioną czwórką: historią, sztuką, psychologią i medycyną – i właśnie o tym robię programy.

Dziękuje bardzo Ci za wywiad, i poświęcony czas. Czy na zakończenie zdradzisz nam o czym będzie kolejny odcinek Polimatów?

Ja również bardzo dziękuję. Pozwolisz, że zdradzę tylko czas premiery. Będzie to w piątek o godz. 17:30, a temat odcinka wtedy stanie się jawny 🙂

Podoba Ci się blog? Polub mój fan page i bądź na bieżąco z wszystkimi wpisami i aktualnościami:

  • kogoot

    OoO…jak miło z rana natknąć się na kogoś znajomego w sieci.

  • Peter

    Super pomysl, bardzo ciekawy i jak widac szerzenie wiedzy staje sie niszowa dzialalnoscia, a prym wiedzie medialne oglupianie ludzi.

    Gratuluje pomyslu, zapalu i co by nie mowic talentu. Mysle, ze ogladalnosc lawinowo rosnie, bo jest duzo ludzi, ktorych ramowka tv nie interesuje. Chociazby ten wywiad jest dowodem na to,ze juz jestes w mimo wszystko w bardzo dobrym miejscu.

    Lokowanie produktu osiagnelo sukces:)

    Pozdrawiam i gratuluje, ogladam dalej:)

  • PML

    Kto czytał wypowiedzi Radka jego stylem mówienia? 😀

    Kanał na YT jest całkiem ciekawy i bardzo dobrze, że poszedł stylem w kierunku najpopularniejszych producentów popularnonaukowych. Miło jest oglądać coś takiego po polsku. 🙂